Bez kategorii / 05.08.2010

Z Lwowa kierowalismy sie do granicy z Rumunia. Drogi fatalne, prowadza nie wiadomo gdzie i koncza sie nie wiadomo gdzie. Szerokie ulice i takie tez w nich dziury. Srednia predkosc 60 - 80 km na godzine, wiec troche podroz nam sie wydluzyla. W polowie drogi do Cernivci zatrzymalismy sie na jedzenie w jakims ukrainskim rzepaku, szybki Hot Shower From The Sun ( 20 litrowy czarny worek jest niezastapiony - mydlo,pasta do zebow, balsam do ciala - rewelacja ). Zrobilo sie pozno, wiec trzeba bylo znalezc dogodne miejsce do przekimania. Zmeczenie...

Bez kategorii / 03.08.2010

Poza strasznym upalem w samochodzie, obudzil nas gwar ludzi na ulicach ( w koncu stalismy w samym centrum miasta ). Po przespaniu pierwszej nocy na dziko stwierdzam, ze najwiekszym problemem bylo to ze nie umiem sikac do butelki. Cala noc zastanawialam sie co mam z tym zrobic.Poranna toaleta w fontannie. Nastepnie poszwedalismy sie po centrum, gdzie obejzelismy pare kosciolkow, kamieniczek, malownicze uliczki, pare rzezb. Szkoda ze to juz nie polskie i tyle.Jadziemy dalej...

Bez kategorii / 03.08.2010

Wyruszyliśmy około 10 rano z Warszawy. Przygoda zaczęła się wspaniale, bo droga przez Polskę, w kierunku Lwowa prosta jak drut. Zatrzymaliśmy się raz na stacji, gdzie załapał się na podróż naszą westką dziedek - autostopowicz. Usilnie wciskał nam jakieś drobniaki na lody :). Trasa okazała się piękna. Szerokie drogi wiły się niemiłosiernie pośród lasów. Michał zmusił mnie do prowadzenia samochodu, więc ostatnie 120 km do granicy "złomek" był pod moim władaniem. Przyznam szczerze, że ten samochód to złoto. Juz 5 km do granicy, a tu co? Gigantyczny kolejko - korek ...