Bez kategorii / 08.08.2010

Ruszylismy z campingu dalej trasa E87 w kierunku Burgas. Po drodze spotkalismy malego, czarnego, blyszczacego w sloncu osiolka :). Trafilismy do miejscowosci Kamchiya, gdzie byla mala brudna rzeczka, ktora wplywala do strasznie brudnego morza. W tym momencie pomyslalam ze ludzie to straszne swinie (pelno plastikowych butelek, papierow i petow - fuj ). Michal skusil sie zeby wejsc do wody, ja niestety nie dalam rady, bo smierdziala mi z daleka. Dalej zatrzymalismy sie w malej, turystycznej osadzie Byala. Tam godny polecenia jest spacer brzegiem morza do Bialych Skal, ktore...

Bez kategorii / 07.08.2010

Wieczorem zafundowalismy sobie przechadzke po okolicy Zlotych Piaskow. Kurort pelna geba - pelno ludzi, hoteli, gwarno. Po drodze zaczepil nas naganiacz proponujac wjazd do klubu z darmowym drinkiem i jak tu sie nie skusic. Okazalo sie, ze w klubie serwuja tez wystep Maximusa - czip end dejlsow :). Ja radosnie przyjelam ten fakt, ale Michal poczul sie nieco zmieszany ( nie dziwne w sumie ). Przygoda mila...

Bez kategorii / 06.08.2010

Pobudka upalna i od razu z mysla o kapieli w morzu. Zrobilismy szybkie zakupy w markecie, zrobilismy kanapeczki kawalerskie na wypasie i poszlismy na plaze pokapac sie w 20 stopniowym czarnym morzu. Nastepnie zwiedzilismy piekny ogrod botaniczny z palacykiem rumunskiej krolowej Marii, ktory byl jej letnia rezydencja. "Ciche gniazdo" ( tak sie nazywa rezydencja ) warta byla swojej ceny ( 20 lwow - dwie osoby ).Palacyk zbudowano w 1924 - 37 roku na specjalne zamowienie krolowej. Miejsce tak urokliwe, ze az zapiera dech w piersiach. Zaciszne miejsce, pelne...

Bez kategorii / 05.08.2010

Po kiepskiej pobudce na przystanku jedziemy dalej w kierunku granicy z Bulgaria. Po kilkudziesieciu kilometrach docieramy do przejscia granicznego. Tutaj nie bylo zadnych problemow. Wszystko odbylo sie sprawnie i szybko. Celnik zapytal sie tylko czy my z Polski i puscil nas machajac nam na pozegnanie. Skubany nie wiedzial co robi, bo pierwsze co zobaczylismy to pola slonecznikow, gdzie odbyl sie drobny szaber, ale co im szkodzi, to w koncu tylko jeden slonecznik sposrod miliona :). Ciezko bylo sie powstrzymac.Dojechalismy do Sabla i tam zrobilismy sobie pierwszy bulgarski przystanek....

Bez kategorii / 05.08.2010

Poranek byl ciezki, bo gorac buchal jak cholera. Generalnie Ukraina nie byla dla nas zbyt przyjazna - ludzie niemili, drogi fatalne, widoki kiepskie.Czas goni, wiec trzeba ruszac dalej. W koncu dotarlismy do granicy UA-RO. Tutaj jeszcze wieksza zabawa niz na granicy z Polska. Znowu 2h w plecy, a gdy juz dojezdzalismy do budki, celnik z wielkim, czerwonym, porowatym nosem kazal nam zjechac na bok i wjechac na kanal. No to pieknie...

Bez kategorii / 05.08.2010

Z Lwowa kierowalismy sie do granicy z Rumunia. Drogi fatalne, prowadza nie wiadomo gdzie i koncza sie nie wiadomo gdzie. Szerokie ulice i takie tez w nich dziury. Srednia predkosc 60 - 80 km na godzine, wiec troche podroz nam sie wydluzyla. W polowie drogi do Cernivci zatrzymalismy sie na jedzenie w jakims ukrainskim rzepaku, szybki Hot Shower From The Sun ( 20 litrowy czarny worek jest niezastapiony - mydlo,pasta do zebow, balsam do ciala - rewelacja ). Zrobilo sie pozno, wiec trzeba bylo znalezc dogodne miejsce do przekimania. Zmeczenie...

Bez kategorii / 03.08.2010

Poza strasznym upalem w samochodzie, obudzil nas gwar ludzi na ulicach ( w koncu stalismy w samym centrum miasta ). Po przespaniu pierwszej nocy na dziko stwierdzam, ze najwiekszym problemem bylo to ze nie umiem sikac do butelki. Cala noc zastanawialam sie co mam z tym zrobic.Poranna toaleta w fontannie. Nastepnie poszwedalismy sie po centrum, gdzie obejzelismy pare kosciolkow, kamieniczek, malownicze uliczki, pare rzezb. Szkoda ze to juz nie polskie i tyle.Jadziemy dalej...

Bez kategorii / 03.08.2010

Wyruszyliśmy około 10 rano z Warszawy. Przygoda zaczęła się wspaniale, bo droga przez Polskę, w kierunku Lwowa prosta jak drut. Zatrzymaliśmy się raz na stacji, gdzie załapał się na podróż naszą westką dziedek - autostopowicz. Usilnie wciskał nam jakieś drobniaki na lody :). Trasa okazała się piękna. Szerokie drogi wiły się niemiłosiernie pośród lasów. Michał zmusił mnie do prowadzenia samochodu, więc ostatnie 120 km do granicy "złomek" był pod moim władaniem. Przyznam szczerze, że ten samochód to złoto. Juz 5 km do granicy, a tu co? Gigantyczny kolejko - korek ...