Masonry

Po oględzinach mechanika okazało się, że problem faktycznie tkwi w łożyskach. Jednak nie była to kwestia ich zużycia. Ku naszemu zdziwieniu mechanik oznajmił nam, że wymienione przed wyjazdem łożyska były za duże i z wielkim zdziwieniem zapytał się nas: - Kto wam to zrobił ?...

Zostaliśmy "uwięzieni" w Korenicach i musieliśmy sobie jakoś zapełnić czas, żeby nie zwariować. Idąc tropem powiedzenia: "kto szuka, ten znajdzie", postanowiliśmy wycisnąć z tego miejsca coś ciekawego. I tak nieciekawa z pozoru książka z marną okładką, okazała się kopalnią ciekawych motywów. Znaleźliśmy dróżkę polną, która...

Po serii badań i oględzinach naszego samochodu, uznaliśmy, że awaria dotyczy łożyska w lewym kole. Ta diagnoza niestety dyskwalifikowała auto do dalszej jazdy. Stanęliśmy przed trudnym wyborem: co robimy? Powrót do domu niesprawnym samochodem jest zbyt ryzykowny, więc musimy go koniecznie naprawić. Tylko gdzie? Zaczęliśmy rozglądać się za jakimś mechanikiem....

Przeprawa na ląd z Vela Luka do Splitu trwała 3 godziny. Zmuszeni byliśmy obudzić się o 5.40 nad ranem, aby o 6.15 wjechać samochodem na prom ( koszt przeprawy - 540 kun). Rejsik upłynął nam dość szybko na podziwianiu widoków. Przepływaliśmy między innymi obok wyspy...

Po przebudzeniu z radością stwierdziliśmy, że nie czeka na nas mandat za wycieraczką. Na szczęście udało nam się przeżyć noc bez większych przygód. Byliśmy na takim odludziu, gdzie tylko wiatr kołysał  westą, a ona klekotała przez to każdą możliwą blaszką. Cały dzień upłynął nam na...

Nasz półwysep opuściliśmy z wielkim żalem. Za dwa dni czeka nas przeprawa na ląd, zatem szkoda czasu na leniuchowanie. Wyruszyliśmy z Lumbardy zmierzając w okolice Vela Luka - na drugi koniec wyspy. Pierwszy przystanek zrobiliśmy w małej portowej mieścince, Račisće. Miasteczko okazało się bardzo urodziwe....

Lumbarda Rano szybciutko zebraliśmy manatki i ruszyliśmy w poszukiwaniu plaży. Nasz wybór padł na okolice Lumbardy, a dokładniej na malutki, kamienisty półwysep zaraz za Lumbardą. Droga na "naszą" plażę prowadziła przez winnice, potem gęsty lasek i pod koniec zamieniła się w szutrową i może dlatego tak...

Pogoda nie była zbyt urodziwa tego dnia, ale to nie zniechęciło kajtowców, którzy od rana czekali z niecierpliwością na wiatr. Z daleka widać było rozłożone i przygotowane do pierwszego halsu latawce. Michał wyskoczył na plaże, zarzucił piankę i trapez, napompował latawiec i to by było...