Masonry

Dzisiaj wstaliśmy z myślą, że koniecznie musimy zwiedzić jeszcze Fundacio de Joan Miro, jednak zaczęliśmy od La Bouqeria. Jest to najsłynniejsza hala targowa z żywnością w Barcelonie i faktycznie nie można jej ominąć. Znaleźć tam można wszystko, ale chyba nie to jest najważniejsze, tylko to,...

Obudziliśmy się spoceni jak cholera, bo akurat stanęliśmy samochodem po najbardziej nasłonecznionej stronie uliczki Carrer de Italia, także pobudka była szokowa. Zebraliśmy się i pojechaliśmy dalej zwiedzać Barcelonę, co w temperaturze 36 stopni jest naprawdę nie lada wyczynem. Pojechaliśmy najpierw do Muzeum Miro, ale okazało...

Obudziliśmy się wreszcie bardzo wypoczęci i dalej w drogę. Szybko skontaktowaliśmy się z Kubą i Karo gdzie są, bo chcieliśmy ich dogonić. Skierowaliśmy się w stronę Barcelony jeszcze niepewni nowego serca Westy, ale częste przystanki, wietrzenie silnika spowodowały, że dotarliśmy w okolice Barcelony bardzo szybko....

Noc na plaży na początku byla bardzo przyjemna. Akompaniament gitarowy do wina był wyjątkowo udany w wykonaniu ulicznego grajka. Zrobiło się jednak późno, więc zaczęliśmy ścielić łóżko (trochę piachu, ręcznik, koc i śpiwór), bo czas spać. W pewnym momencie usłyszałam jakieś kroki na piasku. Najpierw...

Dzisiejsza noc była nieco wygodniejsza i cieplejsza, ale to może za sprawą francuskiego wina.Wczoraj mechanik wspominał, że samochód będzie do odbioru w piątek. także spakowaliśmy się, złożyliśmy namiot i postanowiliśmy przeczekać na plaży. Pogoda dopisuje aż zanadto, bo jest chyba ze 36 stopni.Wokół nas juz...

Spędziliśmy kozmarną noc w namiocie. Jeden śpiwór, jeden koc, zero materaca czy karimaty. Twardo, strasznie zimno, niewygodnie. Rano poczytaliśmy forum busikowe i tak nam nerwy nie dawały spokoju, że wzieliśmy autobus do Aubegny i pojechaliśmy sprawdzić co się dzieje z naszą westką. Myśleliśmy, że będzie...

Rano zostawiliśmy samochód u mechanika, jeszcze parę wyjaśnień w miarę językowych możliwości i jazda z Kubą i Karo do sklepu po namiot, zapasy i na camping. Stwierdziliśmy, że nie ma sensu wstrzymywać towarzyszy przed dalszą podróżą, więc odwieźli nas do La Ciotat. Rozłożyliśmy mandżur, pożegnaliśmy...

Dzisiaj wczesna pobudka i jazda po mechanikach i szrotach. Wszystko zaczęło zawodzić, ale nie traciliśmy nadziei. Podjeliśmy ryzykowną decyzję, aby ruszyć do miasta obok (Aubagne 17km od naszego La Ciotat), w którym jest serwis VW. Była to najgorsza jazda samochodem jaką przeżyliśmy - autostradą 30/h,...

Dzień zaczął się dyskusjami co mogło się stać z naszym samochodem. Pomiędzy właczaniem silnika, siedzeniem w pobliskim mc donaldzie w necie, telefonami do Roberta - czołowego mechanika - konsultanta udało nam się wyszukać warsztaty samochodowe w okolicy. Wzięliśmy sprawnego Maliniaka i zaczęliśmy rajd po mieście...