Dzien 19
Plywanie, odpoczywanie, czytanie, grillowanie, plazowanie i zbieranie sil na dalsza droge :)...
Plywanie, odpoczywanie, czytanie, grillowanie, plazowanie i zbieranie sil na dalsza droge :)...
Zrobilo sie tak cudownie, ze coraz trudniej opisywac to co tu widzimy za oknem westki, bo slow brakuje.W Sidari Michal poczul wiatr nosem, wiec przemiescilismy sie w strone jednego ze spotow kajtowych na Korfu, ktory miesci se na plazy Chalikounas. Z jednej strony jest jezioro...
Z campingu ruszylismy zdobyc Pantokrator, czyli najwyzszy szczyt gorski na Korfu ( 912 m. ). Droga byla bardzo ciezka dla naszej westki. Chcielismy sie jeszcze przekapac w morzu, wiec sprobowalismy zjechac na plaze, ale okazalo sie ze 30 % nachylenia to juz stanowczo za duzo....
Wstalismy bardzo pozno, bo o godzinie 14, obudzeni niezidentyfikowanym, ale malo przyjemnym zapachem prawdopodobnie wydobywajacym sie z naszej lodowki. Odrazu ruszylismy w poszukiwaniu gazu. Niestety nie udalo nam sie nigdzie nabic butli, wiec sniadanie zjedlismy z lekko podsmierdzialej szynki parmenskiej i podjechalismy do portu, aby...
Po przyjemnej i chlodnej nocy Westka wrocila do poprzedniej postaci ku naszej uciesze.Ruszylismy w kierunku Kastorii kretymi, gorskimi drozkami. Westka prula 20 km na godzine pod gore z wlaczonym wiatrakiem. Po drodze zatrzymalismy sie zeby zrobic zdjecie, a nieopodal w krzakach cos sie zaczelo ruszac...
Upal jest taki nieziemski, ze az Westka nam sie skurczyla :(...
Wstalismy rano i stwierdzilismy, ze nalezy nam sie sniadanko na wypasie: nalesniczki z nutelka i bananami. Michal popisal sie swoja sztuka zonglowania ciastem z pomoca patelni i tak powstaly nalesniki. Ruszylismy z campingu w okolicach Nea Kalikratia do jaskini Petrona. Sama jaskinia niczego sobie, ale...
Dzien zaczal sie odpoczynkiem na plazy, przy plazy, w samochodzie i w wodzie.Ruszylismy dopiero kolo 17, bo chcielismy zwiedzic omijana przez turystow pedzacych na poludnie jaskinie Petralona. Po drodze mielismy niemila sytuacje na drodze. Zajechal nam droge samochod, ktory z piskiem opon udalo nam sie...
Zagubilismy gdzies jeden dzien i nie mozemy sie go doliczyc :(.Poranek byl jak zwykle goracy. Ja wstalam nieco wczesniej, zeby podziwiac wschod slonca, a Michal zmeczony droga kimal smacznie przy otwartej klapce.Przejechalismy dalej cala Sithonie, czyli srodkowy paluch polwyspu i skierowalismy sie na Kassandre, czyli...