Rybacka wioska Cudillero – nie porwała nas, ale może porwie Was // Wybrzeże Asturii

Z Asturią pożegnaliśmy się na wybrzeżu. Przejechaliśmy dość spory odcinek nadmorskiej części tej prowincji, ale w głowach siedziała nam już Galicja. Zmierzając w jej kierunku przystanęliśmy jeszcze na chwilkę w jednym z  tak zwanych przewodnikowych miejsc w Asturii.

Cudillero to jedna z wielu małych wiosek rybackich nad Morzem Kantabryjskim. Kolorowe domki z czerwoną dachówką usytuowane są na stromych zboczach trzech wzgórz i sprawiają wrażenie amfiteatru. To jedno z miasteczek, które warto odwiedzić ze względu na ciekawe położenie. Nas nie zauroczyło jakoś szczególnie. Nie poczuliśmy tego “czegoś”. Fakt – było ładne, ale to tylko tyle. Nie porwało naszych serc i dusz, ale wierzę, że może kogoś zauroczyć. Nieco lepiej poczuliśmy się w wąskich uliczkach, gdzieś pomiędzy kamieniczkami z dala od turystów, ale musieliśmy wspiąć się po stromych schodkach i uliczkach. W miasteczku jest mały port z rybackimi kutrami, stada latających mew i zastawiony restauracjami placyk. Podejrzewam, że dla “foodblogerów” to duża atrakcja. Ja jednak wolę podziwiać tak ciasne starówki bez restauracyjnych stolików i krzeseł (utopia?).

Cudillero nie ma żadnych spektakularnych zabytków, ani nadzwyczajnej historii. To po prostu ładne miasteczko na wybrzeżu, gdzie można zjeść, przespacerować się i napić kawy w dość ładnym otoczeniu.

No Comments

Post A Comment