Jezioro, którego nie było // Park Fuentes Carrionas // Kastylia i Leon

Niesamowita jest ta niezaspokojona żądza odkrywania nowych miejsc. Ta chęć eksploracji, szperania, zaglądania w zakamarki świata, niekoniecznie te najdalsze. To działa jak narkotyk. Uzależnia i sprawia, że chcesz więcej i więcej. Gdy trafiasz w miejsca, które zostają ci w pamięci, jak żadne inne, wtedy właśnie wiesz, że warto jeździć gdzieś. Warto wydać na te wojaże ostatni grosz. Ja widzę w tym sens.

Jadąc dalej przez miasteczko Reinosa, minęliśmy kilka innych osad z kamiennymi domkami o czerwonej dachówce. Po chwili znaleźliśmy się w okolicy miejscowości Vanes, w Parku Fuentes Carrionas. Odkryliśmy tam niesamowite miejsce, które zapewne odkryło setki, a nawet miliony ludzi przed nami. Dla nas jednak, to było nasze, małe odkrycie – wtedy, w tamtym konkretnym momencie. To miejsce okazało się niezwykłe. Miała być woda, jezioro (Embalse de Requejada), a właściwie rozlewisko, a tu dno wyschnięte na wiór i niebo zasłane chmurami. Przerażająco, ale jak pięknie. Wokół nie było żywej duszy. Byliśmy tylko my i popękana, zmęczona upałem ziemia na dnie jeziora, którego nie było. 

 

No Comments

Post A Comment