Piękna, dzika przyroda okolic Etretat i zatłoczona starówka Honfleur // Normandia

Kolejnym przystankiem na naszej drodze był Etretat. To miejsce magiczne. Z resztą nie tylko w mojej ocenie. Znalazło się na wielu obrazach m.in. Claude’a Moneta, który poświęcił mu parę ze swoich płócien. To właśnie tutaj natura demonstruje swoją siłę. Tu widać bezpośrednią walkę żywiołów.

Spienione, ogromne fale wbijają się szturmem w białe, wysokie klify (ponad 75 m), rzeźbiąc brzeg i nadając mu osobliwy kształt. Spacerując niemal po krawędzi podziwiamy oryginalne formacje skalne, czyli Aiguille (Igłę) i łuk Manneporte.

Na lądzie zielone źdźbła trawy szargane są przez nieokiełznany wiatr i zdają się wyglądać jak futro jakiegoś prehistorycznego zwierza.

Zbocza są bardzo wysokie, a fakt, że nie ma barierek i można podejść do samej krawędzi sprawia, że spacer po nich okraszony jest minimalną dawką adrenaliny. Do tego dorzućmy wiatr. Są emocje.

Znaleźliśmy epicki nocleg pod latarnią morską, na jednym z wysokich klifów w okolicy. Nie byłoby w nim niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że noc była tak gwiaździsta. W połączeniu ze światłami latarni, gwiazdy stworzyły bajkowy obrazek. Niestety tak wiało i było tak zimno, że nie udało nam się go uwiecznić na zdjęciu.

Następny dzień zaczęliśmy od zwiedzania miasta polecanego na wielu blogach.

Honfleur to miejsce, które budzi we mnie mieszane uczucia, bo z jednej strony jest naprawdę ładne, ale nie wiem czy bym go nie pominęła, jeśli miałabym jeszcze raz wybierać punkty do zwiedzania Normandii. Nie ze względu na urodę ( bo to bez wątpienia posiada),  a ze względu na tłumy turystów. Owszem, starówka jest urocza i oryginalna, ze swoimi antracytowymi kamieniczkami. Jednak dla mnie, to już za duży kurort. Ogromna ilość restauracji i bazar pośrodku starówki, rodem ze stadionu Dziesięciolecia, zabija ducha tego miejsca. To idealny przykład – jak skutecznie zniechęcić turystę do zwiedzania miasta.

Wybaczcie mi za tą opinię, ci którzy to miejsce uważają za top. Jak dla mnie za mało ducha normandzkiego, a za dużo euro.

No Comments

Post A Comment