Niezwykła skalista wyspa Saint Michelle i romantyczny nocleg w Saint Malo // koniec podróży po Normandii

Jak wyobrażałam sobie zamek z bajki, to chyba tak właśnie wyglądał. Dostojny, delikatnie ginący we mgle, sprawiający wrażenie niedostępnego. Niestety to nie zamek, a Sanktuarium Michała Archanioła wzniesione na skalistej wyspie w południowo – zachodniej Normandii (właściwie na granicy Normandii i Bretanii). Jest to też jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w tych okolicach. Wydaje mi się, że to tutaj zjeżdżają się wszyscy turyści, którzy trafili kiedykolwiek do północnej Francji. Kolejki wszędzie, gorąco jak cholera, wózek, Wiki, pies! Pełno ludzi, nie ma gdzie stopy postawić, drące się wniebogłosy dzieci.

Budynek jest imponujący, otoczenie również, ale ilość turystów skutecznie nas pozbawiło radości zwiedzania. Mimo to, trzeba to miejsce odwiedzić konieczne. Najlepiej zerwać się o świcie w środku tygodnia i jest wtedy szansa, że nikt nie będzie deptał Ci po piętach. Miasto jako całość stanowi część Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

Tutaj zakończyliśmy swoją podróż po Normandii.

Wytchnieniem dla nas okazało się Saint Malo (to już Bretania). Jest to portowe miasteczko z ładną starówką otoczoną murem. W pierwszej chwili sprawia wrażenie strasznego kurortu i trochę się na początku przeraziliśmy tym faktem. Na zwiedzenia miasta nie mieliśmy już zupełnie ochoty, ale podobno warto. Podjechaliśmy na obrzeża, a tam czekała na nas przepiękna skarpa z widokiem na miasteczko i idealne miejsce na nocleg przy plaży. My właśnie tam znaleźliśmy jeden z piękniejszych miejsc do spania. W okolicy było dość sporo kamperów, ale to w ogóle nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie – tworzyło przyjemny klimat. Każdy wystawiał wieczorem stolik, na nim wino, trochę jedzenia i celebrował piękne widoki.

Na drugi dzień przenieśliśmy się kawałek dalej, w nieco bardziej spektakularne miejsce z lepszym widokiem, bo przecież właśnie O NIE chodzi w każdej podróży.

 

 

No Comments

Post A Comment