Jak kupowaliśmy deskę surfingową

Po chwili oddechu na Playa de Esteiro i przyglądaniu się namiętnie surferom, postanowiliśmy jednogłośnie zakupić swoją własną deskę surfingową. Chcieliśmy chociaż przez chwilę, poczuć się tak, jak oni. O tak! W tym celu, na parę minut, przeobraziliśmy się w “Januszy Decathlonu” i z wielkim zapałem biegaliśmy między półkami ze sprzętem sportowym. Najbliższy Decathlon znaleźliśmy w okolicy A Coruny.

Ta? Nie ta! Ta? Nie ta! I tak w kółko…

W końcu wybraliśmy idealną dla mnie i dla Michała. Wbrew pozorom (Michał – 190 cm wzrostu, ja – jakieś 165 cm w kapeluszu) jest to możliwe. Do nauki używa się desek piankowych, tak zwanych “softboard’ów” z miękkimi finami i jak zdążyliśmy się zorientować standardem jest deska 8.0 (większość szkółek uczy na takich). Ważne, aby dopasować deskę pod względem wyporności do naszej wagi. Jeśli chodzi o wielkość deski (długość, szerokość), to im większa, tym łatwiej się na niej pływa. Podsumowując: na desce 8.0 mi będzie łatwiej, a Michałowi trudniej wstawać.

Wrzuciliśmy deskę na dach busa i ruszyliśmy na podbój fal.

No Comments

Post A Comment