Gdzieś pomiędzy San Sebastian, a Bilbao // Wybrzeże Kraju Basków

W hiszpańskim Kraju Basków nie zobaczyliśmy za wiele i nie byliśmy za długo, dlatego pozostał w naszych głowach pewien niedosyt i na pewno tam kiedyś wrócimy. Liznęliśmy odrobinę tego skrawka świata i to nam wystarczy na ten czas. W końcu świat taki duży, a czasu tak niewiele. Wiem, wiem teraz ktoś się odezwie: co ze “slow travel”, że powinno się chłonąć, poznawać dłużej, poczuć, zwolnić i tak dalej. My zachowaliśmy w pamięci parę pięknych miejsc z tego regionu Hiszpanii. Wiele z nich trzeba było pokonać, włączając 4×4 w samochodzie. W ten sposób znaleźliśmy cudowny nocleg “na dziko”- gdzieś pomiędzy San Sebastian, a Bilbao (w okolicach Zumaia). Wijącą się pośród zielonych wzgórz dróżką dotarliśmy w okolice niedostępnych, kamienistych plaż i tam spędziliśmy jedną z fajniejszych, chociaż troszkę przerażających nocy. Wysokie klify zatopione były w ciemnych, puszystych, ale burzowych chmurach. Wiało i grzmiało, ale ten dreszczyk emocji tylko dodawał otoczeniu charakteru. Właśnie takie miejsca, oddalone od miast, do których trudno dojechać są zazwyczaj wyjątkowe.

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

No Comments

Post A Comment