Dzien 26

Wstalimy niewyspani, bo dudnil wiatr strasznie, ale czas na nas. Zjechalismy na sam dol i ruszylismy do Niksic, aby dotrzec stamtad do parku narodowego Durmitor. Oznakowanie drog tutaj jest tak fatalne, ze ciezko nam bylo tam trafic. Jak zapytalam o droge to milych dwoch panow tirowcow piec razy mowilo mi, ze mamy jechac w prawo i dopiero po chwili zorientowalam sie po ich gestach ze u nich prawo to znaczy prosto :). Droga w strone Durmitora przepiekna… Na poczatku mocno zalesiona i zielona zamienila sie w lekko gorzysta, pagorkowata, usiana glazami jak Michal stwierdzil: „po ladolodzie” :P. W oddali widac bylo juz wysokie szczyty Durmitoru, a miasteczka nadmorskie zamienily sie w osady gorskie z domkami ze spadzistymi daszkami.

Przez Żabljak dojechalismy do kanionu Tary. Przywital nas wieeelki most prowadzacy na druga strone kanionu. Wyskoczylismy z samochodu, porobilismy pare fotek. Nasza uwage przykuly skoki na bungee z tegoz mostu, ale ze to koszt 80 euro, musielismy zrezygnowac na rzecz raftingu. Jednak po relacjach ludzi bedacyhc bezposrednio po skoku mozna bylo stwierdzic, ze adrenalina niezla.

Woda Tary z gory wygladal tak zachecajaco, czysciutko i niebiesko, ze znalezlismy zejscie w dol kanionu i postanowilismy ja zdobyc :). Po paru krokach okazalo sie, ze to stanowczo nie drozka na klapki. Powolutku, pomalutku sie udalo. Michal oczywiscie wskoczyl do niej i po chwili zaczal niepokojaco dyszec :). Okazalo sie, ze jest nieziemsko zimna. No coz to raczej logiczne – w koncu z gor. Pieknie, spokojnie ale trzeba wracac. O ile latwo bylo zejsc tak wejscie przynajmniej mi przyspozylo sporo problemow. Tak sie zdyszalam, ze ledwo moglam oddech zlapac. W szybszym dotarciu na gore pomogl mi waz, ktorego zobaczylam w zaroslach. Nogi same mi zaczely biec.

Kupilismy sobie atrakcje raftingowa, zrobilismy po jednym wielkim hamburgerze na obiadokolacje i odjechalismy kawaleczek coby gdzies przycupnac na noc.

PS: Ukaszenie muszki znowu postepuje. Dzisiaj Michal stwierdzil ze to jakis czerwony babel z czarnymi kropkami, wiec muszki pewnie juz niedlugo sie wylegna. Ja mysle ze caly babel przybral ksztalt jednej wielkiej muchy… 

No Comments

Post A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.