Pożegnanie z Hiszpanią // A Guarda i Monte de Santa Trega

Uwielbiam poranki i wschody słońca. Nie wiem, czy to kwestia wieku, a może po prostu odkąd jest Wiki, mam szansę się nimi cieszyć i zaczęłam je doceniać jak nigdy. Nie przesypiam ich, delektuję się nimi. Wschody lubię nawet bardziej niż zachody, a poranki bardziej niż wieczory. Poranek – to początek czegoś nowego, a początki często bywają fajne.

Ten dzień również zapowiadał się całkiem nieźle, bo powoli zbliżaliśmy się do Portugalii. Hiszpanią zdążyliśmy się nasycić i nie mogliśmy się doczekać kolejnego, fascynującego kraju. Ostatnie chwile w Galicji spędziliśmy w mieście A Guarda, robiąc pranie w publicznej pralni i delektując się w międzyczasie kawą, w knajpce na przeciwko. To był taki idealny początek dnia – można by rzec (wbrew pozorom, wypranie ubrań na dalszą podróż, to naprawdę fajna sprawa). Siedziałam z Michałem, Wiki i Kenzo (naszym psem) w tej, rzeczonej kawiarni, patrzyliśmy przez szybę na wirujące bębny pralek i nagle czas się zatrzymał. Spojrzałam na ludzi, siedzących przy stolikach, a oni się uśmiechali. Do siebie, do nas, do wszystkich. Pili kawę – tak po prostu. W sumie to nic niezwykłego, ale robili to nieśpiesznie, z radością, w spokoju. W tym momencie pomyślałam, że jestem szczęściarą. To był kolejny z tych magicznych momentów. Zwykłe miasto, naprawdę nieszczególne, nawet brzydkie można powiedzieć, zwykła knajpa, zwykli ludzie, ale ta chwila była jakaś taka wyjątkowa. Byliśmy tam razem, daleko, ale razem, szczęśliwi.

Chwila przemyśleń skończyła się razem z wypraniem ubrań. Zapakowaliśmy je do niezastąpionej torby IKEA, posprzątaliśmy samochód, ułożyliśmy ciuchy od nowa w szafkach i ruszyliśmy w dalszą podróż.

Zaraz obok A Guarda jest góra i nazywa się Santa Tecla. Na niej znajdują się pozostałości celtyckiej osady datowanej na I w p.n.e. Z obecnych tam tablic informacyjnych nie dowiedzieliśmy się za dużo o tym miejscu, bo są oczywiście w języku hiszpańskim ( po co pisać po angielsku ). Miasteczko liczyło sobie aż 3000 mieszkańców, a lokacja jest bajeczna, i przede wszystkim idealna strategicznie – zaraz przy ujściu rzeki Minho, na granicy Hiszpanii z Portugalią. Krajobrazy, jakie rozpościerają się z punktów widokowych są przepiękne. Wprawdzie trzeba za nie zapłacić 1 Euro, wjeżdżając samochodem na górę, ale warto.

 

 

No Comments

Post A Comment