Tajemnice i skarby Gór Sowich // Dolny Śląsk

Okolice Dolnego Śląska skrywają w sobie wiele tajemnic, ale najciekawszą i najtragiczniejszą jednocześnie jest budowa obiektu “Riese”. Jak czytamy na stronie Wlodarz.pl: “Prace przy “Riese” były jednym z największych przedsięwzięć budowlano-górniczych II wojny światowej”. Jednak do tej pory nie wiadomo do końca, czemu miały służyć kilometry wydrążonych podziemnych tuneli i korytarzy przy których pracowało tysiące więźniów. Na ten cel specjalnie stworzono obozy pracy, z których wyrywano ludzi do ciężkich robót przy sztolniach. Na budowę zostało zużyte setki tysięcy zbrojonego betonu odpornego na bombardowania. Budowa rozpoczęłą się już w 43 r, chociaż świadkowie twierdzą, że tereny te były częściowo ogrodzone już nieco wcześniej.

Zdania co do przeznaczenia obiektu są rozbieżne. Podejrzewa się, że Hitler chciał stworzyć “miasto podziemne” – schron, w którym znajdzie schronienie zarówno on jak i 20-40 tysięcy wybranych ludzi (wojskowych, inżynierów i osobista ochrona Hitlera). Niektórzy twierdzą, że miały tam powstać podziemne fabryki wojskowe, laboratoria chemiczne, biologiczne, atomowe lub zakłady badawcze. Jedno jest pewnie: tajemnica “Riese” nie jest jeszcze odkryta. Góry Sowie milczą. Grono uznanych specjalistów i badaczy cały czas drąży temat sztolni, bo z dotychczasowych odkryć wynika, że to co możemy obecnie zobaczyć, to jedynie ułamek, tego co mogło wówczas powstać.

W 45 roku na te tereny wkroczyła Armia Czerwona i wówczas prace zostały wstrzymane, a Hitler i jego świta postarali się, aby pozostawić jak najmniej śladów po “Riese”.

Jak podaje strona Wlodarz.pl: do tej pory odkryto 7 podziemnych kompleksów: Włodarz, Osówka, Rzeczka, Jugowice, Soboń, Zamek Książ, Gontowa.

My skupiliśmy się na Kompleksie Osówka, który obecnie jest najdłuższym udostępnionym obiektem w Górach Sowich. Znajduje się niedaleko miasta Głuszyca. Sztolnie zwiedza się z przewodnikiem i muszę przyznać, że zwiedzanie było (nie lubię tego słowa) FASCYNUJĄCE! Oboje z Michałem z otwartymi buziami słuchaliśmy historii na temat podziemnego miasta. Zwiedzanie zaczyna się od sztolni do połowy wypełnionej wodą, więc wycieczka zmuszona jest wcisnąć się w małe łódeczki typu: skorupki i tak docieramy suchą nogą do reszty tajemniczych korytarzy. Do kompleksu należą również naziemne budowle, a najważniejsze z nich to: “Siłownia” i “Kasyno”. Po więcej informacji odsyłam do stron obiektów lub stron fascynatów OLBRZYMA.

Potem ruszyliśmy w kierunku Wałbrzycha, a za cel obraliśmy sobie Zamek Książ – Perłę Dolnego Śląska. Zatrzymaliśmy się w jednej z uliczek, zdaje się, że Wrocławskiej i rano zwiedziliśmy zamek oraz jego tarasy. Teraz zastanówmy się nad znaczeniem określenia: PERŁA DOLNEGO ŚLĄSKA, bo pierwsze zetknięcie z zamkiem, to głównie spektakularne usytuowanie budowli i tu faktycznie robi wrażenie (położony jest na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego).

Nie jeden powie: pusty, nudny, nic ciekawego. A jednak! Zachęcam do zwiedzania zamku z przewodnikiem (koszt 30 zł.), albo zawczasu polecam się doedukować. Jego historia jest niesamowita i bardzo bogata, bo sięga głębokiego średniowiecza. Przede wszystkim na początku wyglądał nieco inaczej. Przechodził z rąk do rąk, jego forma koniec końców różni się od pierwotnej. Nie wspomnę o nazwie, bo początkowo nazywano go: Fürstenberg – Książęca Góra. Jest też jednym z największych w Europie. Na jego temat krąży mnóstwo legend i tajemnic. Budowla była wielokrotnie niszczona i odnawiana, niegdyś otoczona fortyfikacjami, a potem ogrodami.

Przez 400 lat należała do bogatego rodu Hochbergów. Do ich majątku należał m.in. browar Książęcy.

Zamek Książ to też pasjonująca historia małżeństwa pięknej księżniczki Daisy z Henrykiem, która nie potrafiła dostosować się do sztywnych pruskich etykiet i w rezultacie związek zakończył się rozwodem (no skandal!).

W 43 roku Zamek Książ zaczęto przebudowywać na Kancelarię Rzeszy. Otoczono go zasiekami, a pod jego murami powstała sieć korytarzy, sięgających 50 m. W ramach projektu “Riese” powstały też szyby, w których miały znaleźć się windy. Jedna z nich miała zwieźć Hitlera do podziemi w razie ucieczki.

Potem przez pewien czas stacjonowała tutaj Armia Czerwona, a następnie przez bardzo długi czas zamek stał bez opieki, opustoszały i co i rusz grabiony.

Dzisiaj podziwiać można właściwie to co z niego zostało. Na mnie zrobił smutne wrażenie. Ograbiony, pusty, a mimo wszystko przesiąknięty jakąś taką niesamowitą tajemnicą.

W komnatach zamku podobno krąży parę zagubionych duchów, które straszą intruzów.

Ciekawostka: Żyje potomek (wnuk) Daisy, ale nie jest zupełnie zainteresowany zamkiem. Siedzi sobie w małym mieszkaniu gdzieś w Monachium.

Po tej dość solidnej dawce informacji, na temat tajemnic Dolnego Śląska, wróciliśmy do Wawy.

Sztolnia Olszówka – 19.09 // Zamek Książ – 20.09.2015

 

 

 

No Comments

Post A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.