Pożegnanie z Tulum i znowu cenoty!

Są uzależniające i tajemnicze. Każda z nich kryje w sobie coś wyjątkowego. To obowiązkowy punkt podczas zwiedzania Jukatanu.

Kolejny dzień miał być tak zwanym „dniem nic nie robienia”, ale wyszło jak zwykle. Rano przywitałam Morze Karaibskie kąpielą, uśmiechnęłam się i zagadałam do „pana od wycieczek”, stojącego przy brzegu. On odwzajemnił mój gest wielkim, szczerym uśmiechem i komplementem. Potem wypożyczyliśmy z Michałem skuter i po raz drugi zrobiliśmy sobie rajd po cenotach. Oprócz trzech, widzianych już wcześniej -> Cenote // Cuda się zdarzaja, odwiedziliśmy kolejne trzy (w tym tylko dwie godne uwagi) i lagunę:

CENOTE CRISTAL i ESCONDIDO – (wstęp – 120 pessos/dwie cenoty)

Są to dwie cenoty, które znajdują się bardzo blisko siebie (znależć je można 4 km od Tulum), wystarczy jedynie przejść przez ulicę. Obie są jeszcze w miarę dzikie i otoczone dżunglą. Nam się poszczęściło, bo nie było tam prawie nikogo, także mogliśmy w spokoju delektować się otoczeniem. Obie cenoty są krystalicznie czyste i pełno w nich “życia”. Są głębokie, więc idealnie nadają się do nurkowania. To jest nasze numer dwa wśród cenot, które odwiedziliśmy. Zobacz więcej zdjęć.

KA’AN LUUM LAGOON ( the house of the sky ) – (wstęp 70 pessos)

Po dwóch lodowatych cenotach, postanowiliśmy podjechać do słodkowodnej laguny. Jest częścią biosfery SIAN KA’AN ( where the sky is born ), ma około 75 m. głębokości i zamieszkana jest przez malutkie rybki, które uwielbiają fasolkę. Miejsce piękne i odludne. Razem z nami siedziała tam jedynie grupka lokalsów. Woda w lagunie jest przyjemna, przezroczysta, a rzeczone rybki nie są bynajmniej nieśmiałe, bo podszczypywały wszystkie zanurzone w wodzie członki. Zobacz więcej zdjęć.

W drodze powrotnej, mignęło nam przed oczami najgorsze zagłębie turystyczne cenot – Hidden World. Zaraz za tym przybytkiem, znaleźliśmy jeszcze małą cenotę, której nazwy nie pamiętam, ale również nie warta była uwagi.

W poszukiwaniu cenot, proponuję pojeździć po okolicy i zaglądać wszędzie tam, gdzie są małe, ledwo widoczne, zardzewiałe kierunkowskazy. Najgorsze, co jest w sumie oczywiste, są takie jaskinie, do których kierują wielkie, odremontowane znaki i reklamy. Tam możemy się spodziewać betonu, kolejek i „kupy” turystów.

W drodze powrotnej do campingu, zakupiliśmy bilety do miasta Villaloid, aby następnego dnia znaleźć się w głębi lądu. Dzień zakończyliśmy nocnym spacerem po plaży. Jest pełna uciekających spod stóp, piaskowych krabików. Polubiliśmy plażę w Tulum, zwłaszcza nocą. Bywa dzika, kiedy gasną hotelowe światła. Bywa też dzika za dnia, a jeśli nawet nie wystarczająco dzika dla Was, to na pewno nie można powiedzieć, że nie jest rajska. Nam udało się spędzić na niej samotne chwile.  Zobacz więcej zdjęć.

4 komentarze
  • Przemek
    Posted at 12:04h, 08 grudnia Odpowiedz

    Hej, super relacja! Pytanie (może głupie): czy w cenotach można natknąć się na krokodyle? Za miesiąc jadę i wolałbym wchodzić do wody spokojnie 😉

    • jedzmy
      Posted at 16:24h, 28 grudnia Odpowiedz

      Hej Przemek. Nic mi o tym nie wiadomo. W tych cenotach, w których byliśmy my, krokodyli nie było. Wydaje mi się, że krokodyle muszą mieć łątwość wychodzenia na ląd. Cenoty to zazwyczaj trudnodostępne „dziury” w skałach/ziemi.

  • Anna
    Posted at 13:42h, 26 grudnia Odpowiedz

    Hej, mozna 🙂 np. w CASA CENOTE – Cenote Manatee – jest krododyl, ktorego sobie z daleka ogladalismy (a w zasadzie jego ruszajacy sie dlugi ogon). Zapytalismy sie przewodnika czy sie nie boja tego krokodyla ale on poblazaliwie nazywal go puppy 🙂 wiec uznalismy, ze moze jest juz bardzo stary i nie ma zebow 🙂 – krokodyl, nie przewodn 😉

    • jedzmy
      Posted at 21:44h, 20 stycznia Odpowiedz

      O! No proszę, jak my byliśmy, to nie natknęliśmy się na niego :). Dzięki za info!!!!

Post A Reply to Anna Cancel Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.